Jest 23 grudnia, do końca roku 2009 pozostało 8 dni.
Dziś rozpoczynam prowadzenie mojego elektronicznego pamiętnika. Chciałabym zamieszczać oraz dzielić się z Wami moimi przeżyciami i emocjami. Mam nadzieję, że będziecie go odwiedzać oraz wspierać mnie, gdy będę tego potrzebować.
Mija właśnie dzień porządków i przygotowań przed Wigilią. Relaksuje się w pokoju, leżąc i rozmyślając nad strukturą strony. Cenne będą Wasze wskazówki, gdyż przedtem nie pisałam bloga. Takim małym wstępem, przejdę do pierwszego wpisu
Choć dopiero jest środa mogę już stwierdzić, że część minionego tygodnia była dosyć ciekawa. Niespodziewanie odezwał się do mnie ktoś, o kim chyba już chciałam zapomnieć..być może, dlatego że nasz kontakt urwał się a sytuacja między nami nie była najlepsza. Myślałam, że nigdy nie dojdzie do porozumienia. Przedwczoraj wieczorem zadzwonił mój telefon..to był On. Byłam akurat na spotkaniu z innym znajomym.Mimo późnej pory umówiłam się z nim u mnie w akademiku - miejsce, gdzie kiedyś się poznaliśmy ( bywa tam czasem, ponieważ mieszkają tu jego kumple). Nie oczekiwałam tej rozmowy w ogóle. Siedzieliśmy na ostatnim piętrze na schodach, sami...Zaczął mnie przepraszać za zaistniałe fakty, za to co się stało..nie było mi łatwo je przyjąć, bo przed oczami miałam konkretna sytuację, kiedy wypisywał mi, że jestem plotkarą i inne rzeczy o których się dowiedziałam. Jednak okoliczności (bo w końcu święta tuż tuż i nie można nie przebaczyć..) jak i moje miękkie serce nie pozwoliły mi dłużej czekać. Doceniłam jego gest, bo po miesiącu zdecydował się spotkać i powiedzieć coś bardzo ważnego. Patrzyłam na niego i tylko słuchałam, bo byłam potrójnie zszokowana. Jego obecność i słowa przeprosin, wiadomość o tym, że koleżanka mnie wydała (echh..trudno w to uwierzyć, wypierała się wszystkiego..a jednak..) i ta ostatnia, najważniejsza...nie skończyło się na przeprosinach..z tą powagą w oczach powiedział, że nie chce więcej takich sytuacji i teraz wie, że jestem dla niego ważną osobą w jego życiu..Obejmował moją dłoń swoją ciepłą, męska dłonią. Chyba zaczyna mi tego brakować.Teraz, kiedy leżę sama w ciemności, zamykam oczy i przypomina mi się kiedy mnie objął, przytulił..czułam jego zapach perfum, który jeszcze pamiętam.Czułam się tak bezpiecznie - I myślę, że mogło być już tak zawsze na zawsze..
Najgorsze jest wtedy, gdy nie wie czego się chce.. Przebaczyłam mu, ale nie wiem, co mam dalej robić. Nie chcę popełnić błędu. Teraz mam czas żeby się zastanowić...
Bardziej skłaniam się w tę stronę pozytywną, ale chyba jeszcze poczekam na dalszy bieg zdarzeń. Liczę, że czas pokaże..